Caccamo - niewielkie miasteczko owiane tajemnicą

------------------------------------------------------

NOWOŚĆ!

POBIERZ NASZEGO E-BOOK'a

Kup Naszego e-booka Roadtrip po Sycylii za 13,99 zł - wszystkie informacje o tym, jak zorganizować podróż na własną rękę w jednym miejscu :)

------------------------------------------------------


Niepozorne miasteczko między Cefalù a Palermo

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia

Jadąc z Cefalù do Trapani zbaczając nieco z głównej trasy postanowiliśmy zajechać do miejscowości Caccamo, które zostało krótko wspomniane w jednym z naszych przewodników.
Postanowiliśmy sami przekonać się, czy miejsce to jest warte poświęcenia w przewodniku nieco większej rubryki na jego opis. 
I już na wstępie odpowiemy, że dopisać wiele nie bylibyśmy w stanie. Nie znamy historii, tradycji tego miasta. Nie wiemy, kto jest jego burmistrzem. I czy organizują jakieś lokalne święta typu rzucanie pizzą (poznaliśmy już miasta, w których rzuca się serem, czy rybą).
Z całą pewnością uzupełnilibyśmy opis w przewodniku o fotografie. Miasto cieszy oko. Na górzystym terenie wyrasta średniowieczna zabudowa w piaskowych odcieniach.

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia


Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia


Pies preferujący drób

Nie wiem, czy trafiliśmy na taki dzień, czy taką porę, gdzie przechodzień trafiał się nam jak ślepej kurze ziarno (czyt. wyjątkowo rzadko).
Spotkaliśmy za to psa o długich uszach, który na naszych oczach postanowił skonsumować nieżywego ptaszka. Być może to jego popisowy numer dla tubylców. W każdym razie udało mu się nas skutecznie odstraszyć. I jakoś nie mieliśmy ochoty proponować mu wspólnego życia w Polsce (co w większości przypadków czynimy). 

Czy zawsze opłaca się wybierać boczną drogę?

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia

Co ciekawe, w Caccamo znajduje się największy zamek na Sycylii. Zdecydowanie większe wrażenie robi z daleka, niż z bliska. Z daleka możemy podziwiać jego wyjątkowe położenie na urwistej skale. 
Jednak nie normański zamek lecz samą drogę do zamku zapamiętamy na dłużej.
Otóż niejednokrotnie podkreślaliśmy już, że jeśli tylko jest ku temu okazja wybieramy drogę mniej uczęszczaną. Do Castello di Caccamo prowadzą szerokie schody, tuż obok głównej ulicy. Stwierdziliśmy, że poszukamy innego wejścia (bo po co być u bram za 5 min.?)
Nie minęła chwila kiedy zaczęliśmy się gubić w pnących się ku górze uliczkach zamieszkałych przez lokalnych Caccamończyków. Nie znaliśmy drogi, a że czasu mieliśmy sporo, kierowaliśmy się tam, gdzie nas najbardziej przyciągało. Tuż przy domu na zakręcie intuicyjnie wyczuliśmy skrót, który w naszym mniemaniu miał nas w mgnieniu oka przenieść na sam szczyt góry. Beztrosko postawiliśmy pierwsze kroki na schodach. Gdy nagle zza rogu zupełnie bez ostrzeżenia wyskoczyły dwa psy. Myślę, że dlatego zaatakowały znienacka, bo słysząc nasze głosy już wcześniej rozważały na, którą z naszych części ciała mają największą ochotę. Po chwili sytuacja stała się jeszcze bardziej pogmatwana. Wyobraźcie sobie taką sytuacje.
Pani A. i Pan. T. zamarli. W głowie usiłują podjąć decyzję - walczyć czy uciekać? Psy ujadają. Jeden z nich krzyczy: Spezzerò la catena tra un momento! (co w tłumaczeniu na polski oznacza: Zaraz zerwę łańcuch!) Ze starego domu, wyłania się jeszcze starsza kobieta. Zaczyna krzyczeć do nas głośniej, niż psy. Starsza kobieta zadaje nam mnóstwo pytań, których nie rozumiemy (zrozumienie jej słów jest dodatkowo utrudnione przez braki w uzębieniu). Odpowiadamy, co umiemy, mając nadzieję na jej uspokojenie. Mówimy: Castello! oraz niezastąpione Non capisco. Nasze słowa, nasz uśmiech - jeszcze bardziej podnoszą jej głos. Pojawia się sprzedawca warzyw i jakiś młodocian. Przesyłają nam porozumiewawcze uśmiechy. Ze spokojem podejmują rozmowę ze starszą kobietą. Prawdopodobnie próbują załagodzić sytuację. Ona coraz głośniej. W tym momencie zrozumieliśmy, że nie pozostaje nam nic innego, jak opuścić ten kocioł negatywnych emocji.

Uświadom to sobie, sobie

Tak właśnie zapamiętaliśmy Caccamo. Ujmująca panorama miasta z zamku nie wynagrodziła nam przyspieszonego oddechu, najeżonego włosa na głowie oraz wzmożonego bicia serca. W pierwszej chwili poza tym, że byliśmy lekko przerażeni, odczuwaliśmy również rozczarowanie: No bo jak to niemiły Włoch? To jednak na Sycylii nie da się wszystkiego załatwić nadmierną gestykulacją i uśmiechem? 
Po pewnym czasie jednak udało nam się nieco inaczej spojrzeć na tą sytuację. Byliśmy po prostu intruzami, którzy wkroczyli na teren prywatny tej kobiety. Myślę, że nie jako pierwsi, stąd obmyślona strategia z wybiegającymi zza rogu psami na łańcuchu. I właściwie to się nieco dzięki temu opamiętaliśmy, bo będąc na wakacjach na słonecznej Sycylii nie możemy zapominać o ludziach, dla których życie tam jest codziennością. Nie każdy owity oleandrem domek może nam posłużyć jako piękne tło do naszej fotografii. Tak jak w Polsce od dziecka wpajano nam: Szanuj zieleń! Tak teraz sami sobie wdrukujemy: Szanuj prywatność lokalnych mieszkańców w rajskich zakątkach.

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia

Przyjemnostka czyli przyjemna ciekawostka

Choć gminę Caccamo zamieszkuje niewiele, bo lekko ponad 8 tys. mieszkańców, w samej miejscowości Caccamo znajdują się aż 33 kościoły! My mamy Biedronki, u nich na każdym rogu ulicy czai się kościół. Co kraj to obyczaj.

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia

Caccamo, wakacje na Sycylii, zachodnia sycylia



A&T

------------------------------------------------------

NOWOŚĆ!

POBIERZ NASZEGO E-BOOK'a

Kup Naszego e-booka Roadtrip po Sycylii za 13,99 zł - wszystkie informacje o tym, jak zorganizować podróż na własną rękę w jednym miejscu :)

------------------------------------------------------

1 komentarz:

  1. "...wybieramy drogę mniej uczęszczaną" - jak bardzo jest to nam znane :D Normalnie, jakbyśmy siebie czytali, piona!
    Jak zwykle, piękne ujęcia i trochę mniej urocza historia - nie zazdrościmy adrenaliny, wywołanej psiakami (my byśmy dawno dali w nogi :D).
    Często też podczas naszych wędrówek, kiedy to szukamy krętych uliczek, które zaprowadziły nas nie raz do dziwnych miejsc, zastanawiamy się, czy nie łazimy przypadkiem po czyjejś posesji i jak nas odbierają lokalni mieszkańcy. Dlatego przeważnie chociaż jedno z nas zachowuje trochę trzeźwości i przypomina, że może lepiej nie warto iść właśnie tą drogą. Z drugiej zaś strony, przez ponad rok mieszkaliśmy w takim miejscu - na warszawskiej Starówce, kiedy wyjście do sklepu (który był w budynku obok) było problematyczne, a czasami nawet irytujące, gdyż musieliśmy się przebijać przez tłumy turystów. A gdzie tam dopiero napić się kawy w spokoju w naszej ulubionej kawiarni w sercu stolicy... Cóż, atrakcyjne miejsca już tak mają - jak się chce mieszkać w raju, trzeba się godzić z tym, że nie należy tylko do nas :)

    Pozdrawiamy Was serdecznie i czekamy na kolejne wpisy o przecudownej Sycylii :)

    OdpowiedzUsuń