Werona w jeden dzień

A może byśmy tak najmilsi wpadli na dzień do Werony? 

Werona w jeden dzień

Ewa Demarczyk planowała spontany do Tomaszowa - my będąc w trasie nieoczekiwanie obraliśmy za cel Weronę.
Werona to włoskie miasto, które jednoznacznie kojarzy się ze słynną historią miłosną Romeo i Julii. Byliśmy w trakcie naszego 9-osobowego wyjazdu po Toskanii. W drodze powrotnej do Polski zaplanowaliśmy międzynocleg nad Jeziorem Garda w miejscowości oliwą i winem płynącej - Bardolino. Część naszej załogi (#ameby) postanowiła relaksować się w towarzystwie największego i najczystszego jeziora Włoch. My wraz z dwoma innymi #aniołami jednogłośnie zdecydowaliśmy się podążyć za potrzebą bycia w drodze. Jeszcze wyjeżdżając z Bardolino przekonani byliśmy, że celem naszej wędrówki jest Sirmione - urokliwe miasteczko leżące na samym półwyspie jeziora.
Wjechaliśmy na autostradę. Oczom naszym co chwilę ukazywały się tablice informujące o drodze prowadzącej do Werony (mniej więcej z częstotliwością Ausfahrtów na niemieckim Autobahnie).
Porównaliśmy prędko trasy, po czym okazało się, z Bardolino do Sirmione, jak i do Werony dzieli nas ta sama odległość = ok. 45 minut drogi. Nie mieliśmy wątpliwości. Wklepaliśmy w nawigację nowe miejsce docelowe i rozpoczęliśmy merytoryczne przygotowania do zwiedzania miasta.

Wszystkie drogi w Weronie prowadzą pod dom Julii (Casa di Giulietta)

Werona w jeden dzień

Kiedy słyszymy Werona - od razu na myśl przychodzi nam szekspirowska historia romantycznej relacji Romeo i Julii. Ci, którzy poza książką, sięgnęli po adaptację filmową dramatu wiedzą doskonale, że szczególną rolę w historii włoskich kochanków odegrał taki twór architektoniczny jak balkon. Pod nim Romeo żarliwie wyznawał miłość swojej wybrance. Balkon, który widzicie na zdjęciu ma moc przyciągania turystów z całego świata.
Wejście na dziedziniec jest bezpłatne. Aby zwiedzać wnętrze domu Julii oraz dostąpić zaszczytu stania na balkonie należy zapłacić 6 €.

Ciekawostka, która zabija romantyzm

Postać Julii, Romea, historia rodu Capulettich była wyłącznie tworem wyobraźni Williama Szekspira. Oznacza to, że w "Domu Julii", do którego codziennie ściągają rzesze turystów z całego świata, nigdy nie mieszkała Julia - nie mogła mieszkać, bo nie istniała.
Kamienica należała niegdyś do rodziny Capello (też na C). Z czasem władze miasta postanowiły odkupić posiadłość, by uczynić z niej atrakcję turystyczną. Ówczesną skromną balustradę postanowiono (zgodnie z oczekiwaniami turystów) zastąpić marmurowym balkonem. 
W naszym odbiorze to prawdziwy fenomen pokazujący, jak silna w ludziach drzemie potrzeba nadawania znaczeń. Zastanawia nas, ilu ludzi dotarło do prawdziwej historii tego miejsca, a ilu z nich woli wierzyć, że dotknięcie wykonanej z brązu piersi Julii przyniesie upragnione szczęście. 
Do domu Julii dotarliśmy z pełną świadomością, że domem Julii nie jest. Nie przeszkadzało nam to jednak w korzystaniu z atrakcji tego miejsca, z przymrużeniem oka.
Na swój sposób jest to miejsce wyjątkowe. Podczas eksplorowania tej części Włoch warto zajrzeć tam na kilka chwil, byle się nie zasiedzieć, bo masa turystów może nam skraść cały tlen.

Werona w jeden dzień

Werona w jeden dzień

Ściany z miłosnymi wyznaniami

Werona w jeden dzień


Werona w jeden dzień

Kolejnym sposobem na powodzenie w miłości jest pozostawienie na dziedzińcu swojego wyznania miłosnego. Można to zrobić na co najmniej cztery sposoby:
1) napisać wyznanie miłosne pisakiem, markerem, długopisem na specjalnie rozwieszonych na ścianach plandekach. Zakładam, że przy takiej ilości zwiedzających plandeki są dość często wymieniane, a więc nie łudźmy się, że któregoś dnia na starość przyjedziemy odszukiwać nasze wyznania. 
2) napisać wyznanie na karteczce i przykleić ją na ścianie z innymi karteczkami.
3) przykleić gumę do żucia. Tak, dziwne, ale na dziecińcu została wydzierżawiona specjalna ścianka, na której możemy pozostawić swoją zużytą gumę. 
4) zawieszenie kłódeczki (co stało się tradycją we wszystkich europejskich miastach). 

Werona w jeden dzień

Werona w jeden dzień

Klub Julii (Juliet Club)

Jeśli jesteś w stanie miłości, 
Jeśli zamiast dwutlenku węgla wydychasz czerwone serduszka i wszyscy Ci mówią: hej! przestań już z tymi serduszkami,
Jeśli nie jesz i nie pijesz, bo myślisz, kontemplujesz (lub kątem plujesz) i układasz przyszłość z obiektem miłości, którego jeszcze nawet nie poznałaś/łeś
to NAPISZ LIST DO JULII CAPULETTI z Werony pod adres:

Club di Giulietta 
via Galilei 3 
37133 Verona 
ITALY

Któż Ciebie lepiej zrozumie, niż ktoś kto sam ma w swojej historii doświadczenie niespełnionej miłości?
Nam niestety nie udało się dotrzeć w to miejsce, ze względu na ograniczony czas zwiedzania, ale Klub Julii podobno istnieje naprawdę. Pisząc list na podany wyżej adres (w dowolnym języku!) prawdopodobnie dostaniemy na niego odpowiedź. Co więcej, przechodząc ulicą Corso Santa Anastasia 29 możemy zobaczyć wolontariuszy z całego świata odpowiadających na nadesłane listy.

Spacer wzdłuż rzeki Adygi 

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie uciekli z miejsc obleganych, by znaleźć nieco więcej przestrzeni dla siebie. Takie potrzeby może zapewnić nam spacer wzdłuż szerokiej rzeki Adygi, która znajduje się w centrum miasta. Co by zwiększyć szanse na udany spacer, warto zajrzeć do znajdującej się nieopodal typowo włoskiej lodziarni Gelateria Ponte Pietra.

Werona w jeden dzień


Werona w jeden dzień

Żebro Wieloryba (Arco della Costa)

W jednej z bocznych uliczek słynnego Placu Ziół (Piazza Erbe) znajdujemy podwieszone na bramie żebro wieloryba, wokół którego jak na Weronę przystało narosła pewna legenda. 
Owa legenda głosi, że jeśli pod żebrem przejdzie zamężna dziewica - żebro spadnie.

Werona w jeden dzień

Magnes - ważna sprawa

Werona w jeden dzień

Od jakiegoś czasu z każdej podróży przywozimy magnes na lodówkę (takie to miłe!)
Ten z Werony wyjątkowo nam się spodobał, szczególnie jego wykonanie. Znaleźliśmy go tylko na jednym stoisku, na rozstawionych straganach przy Piazza Erbe. Na magnesie widnieje informacja, że został wyprodukowany we Włoszech, ale kto wie, czy w Weronie można komuś zaufać...: )

Posłowie

Powyżej spisaliśmy kilka miejsc, które udało nam się odwiedzić w trakcie zaledwie kilkugodzinnej wizyty w Weronie. Kilka godzin to niewiele, by nasycić się miastem, ale i wystarczająco, by dowiedzieć się, że Werona to miejsce, do którego chcielibyśmy kiedyś przyjechać na dłużej, by kolejnym razem oddać się dłuższym wędrówkom poza głównymi ulicami.

Werona w jeden dzień

Werona w jeden dzień

Werona w jeden dzień



A&T

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza