Kanion Cavagrande del Cassibile

Park Narodowy Cavagrande del Cassible - jak go znaleźliśmy, skoro nie ma go w przewodnikach?

Planując objazdową wyprawę po Sycylii staraliśmy się nie usztywniać zbytnio trasy, tak aby pozostać otwartymi na niezaplanowane miejsca, aby jak najczęściej dać się czymś zaskoczyć. Często tworzenie przez nas trasy wyglądało mniej więcej tak, że jeździliśmy myszką po otwartej mapie w Google najeżdżając raz po raz na miejsce oznaczone na mapie. Tak też znaleźliśmy wspomniany w tytule Park Narodowy Cavagrande del Cassible. Na zdjęciach znalezionych w sieci wyglądał ujmująco. Pierwsza myśl była podyktowana wyłącznie emocjonalnym pobudzeniem i brzmiała: Jedziemy tam!

Park Narodowy Cavagrande del Cassible


Chcąc przygotować się lepiej do zwiedzania, rozpoczęliśmy poszukiwanie informacji na temat kanionu. Błąkaliśmy się zarówno po polskich blogach, ale i stronach w języku włoskim. Pomimo, że nogi pod biurkiem już zaczynały rwać się do dreptania po skałkach, rozum zaczął rozpalać alarmujące światełka, wykrzykując przy tym: Czy to bezpieczne? Czy na pewno chcecie tam iść? Jeszcze nie wiem, czy mam ochotę pójść tam z wami? 

Cavagrande del Cassible - mapa

Skąd ten niepokój?

Już odwiedzając główną stronę internetową poświęconą kanionowi Cavagrande na pierwszy rzut widzimy duży, czerwony komunikat, który brzmi następująco:

25 czerwca 2014 po pożarze główne szlaki zostały zamknięte (Oficjalna strona R. N. O. Cavagrande del Cassibile). W praktyce oznaczało to, że wstęp na teren tegoż parku jest zabroniony. Oficjalnie zakaz ten funkcjonuje do teraz, o czym informuje nas duża tablica informacyjna oraz zamknięta bramka. 

Cavagrande del Cassible - zakaz wejścia


Władze stwierdziły, że największym zagrożeniem dla zwiedzających jest możliwość wystąpienia pożaru (czemu sprzyjają warunki atmosferyczne) oraz osuwające się skały. 

Byliśmy bliscy zrezygnowania z tej opcji. Uwielbiamy stąpać po dziewiczych terenach, ale zawsze staramy się przy tym przywoływać Panią Odpowiedzialność i Pana Rozsądka.

To skąd macie zdjęcia z kanionu?

Cavagrande nie dawał nam spokoju, szczególnie w momencie, w którym jadąc do Marzamemi znajdowaliśmy się jakieś 30 km od niego. Należało poszukać jakieś racjonalizacji, aby obniżyć nieco nasz niepokój. W Internecie znaleźliśmy informacje, że w prawdzie zakaz oficjalnie obowiązuje, ale wielu Włochów tablice informujące o zawaleniu się skały traktuje co najwyżej jako wiatę chroniącą przed słońcem. Podobno zakaz stoi, bramka jest zamknięta, ale dla nikogo nie stanowi to przeszkody w dotarciu do orzeźwiającej wody, będącej sercem kanionu. Postanowiliśmy to sprawdzić na własnej skórze.

Cavagrande szlak


Podjechaliśmy autem na bezpłatny parking, tuż przed samym wejściem. Sytuacja jaką zastaliśmy była dość komiczna. Ogrodzenie i bramka stała niewzruszona - tak jak zapowiadano. Tuż przy bramce stała konstrukcja, umożliwiająca przedostanie się na "zakazany rewir". Owa konstrukcja składała się z plastykowych skrzynek po warzywach oraz krzesła. Każdy, kto potrafi wykonać ruch przeniesienia nogi z lewej strony na prawą jest w stanie prędko poradzić sobie z przeszkodą. Tyle rozważań na temat zakazów, a po minucie znaleźliśmy się na szlaku. 

wejście do Cavagrande

Szlak jak to w kanionie prowadził w dół. Sama droga była przyjemna, bez problemu do przejścia dla amatorów trekkingu. 

Sam szlak nie jest niebezpieczny, lecz zaniedbany, z tego względu warto zachować ostrożność. Odkąd w 2014 roku wydano decyzję o zamknięciu rezerwatu zaprzestano wykonywania wszelkich prac remontowanych. Drewniane barierki są wybrakowane, część z nich została strawiona przez ogień. Tym, które się uchowały lepiej nie ufać i najlepiej trzymać się ściany. 

uszkodzone barierki Cavagrande


szlak Cavagrande


Niezabezpieczone również pozostają skały, których obecność na szlaku pokazuje, że lubią się od czasu do czasu przeturlać. 

Przez trudy do... rzeki Cassibile

Wisienkę na torcie stanowi oczywiście rzeka Cassibile, która stanowi cel wszystkich osób podejmujących wędrówkę w kanionie. Zróżnicowanie terenu, zmieniający się krajobraz, poczucie obcowania z dziką naturą było dla nas niezapomnianym doświadczeniem. Wszystkie nasze zmysły - wzrok, słuch, węch, dotyk zmobilizowały się, aby dostarczyć nam jak najwięcej wrażeń. 

Cavagrande widok z góry

Po drodze mijamy kilka miejsc nad rzeką, przy których możemy się zatrzymać. My wybraliśmy miejsce najdalej położone, które było najbardziej oblegane, ale przy tym cieszyło się największą powierzchnią. Pomimo, że ludzi (zdecydowanie nie-turystów) było sporo, każdy mógł bez problemu znaleźć przestrzeń dla siebie.
Sama rzeka ma nietypową budowę, nieprofesjonalnie nazwalibyśmy ją schodkową. Oferuje miejsca stworzone do płukania stopek, ale i nietrudno kilkadziesiąt metrów dalej znaleźć "czarną dziurę wodną" do skakania na główkę, tudzież bombę.

Cavagrande

Cavagrande

Cavagrande


Poradnik Cavagrandowicza

- komu w drogę temu....woda i suchy prowiant - pomimo, że obnośnych handlarzy spotykamy na Sycylii częściej, niż ... tam ich nie uświadczymy. Restauracja znajdująca się przy samym wejściu do kanionu jest ostatnim miejscem, w którym możemy zaopatrzyć się w jedzenie. Zdecydowanie warto zabrać ze sobą butelkę wody i coś do przekąszenia

- zakryj głowę - na szlaku nie jest łatwo znaleźć miejsce, w którym możemy znaleźć cień. Na pewno warto zabrać ze sobą czapkę, perukę?, kapelusz, czy chustkę


- zabierz buty do wody - podłoże rzeki jest nierównomierne i kamieniste. Do tego kamienie porośnięte są zielonymi wodorostami, co sprawia, że łatwo o poślizg i bubę

- na samym dole, przy rzece nie licz na zasięg. Nie posiedzisz na facebooku, nie zrobisz relacji na żywo w mediach społecznościowych. I dobrze. Kanion stwierdził, że wzrok ma się skupiać na nim, a nie na ekranie telefonu. Opuścisz kanion, porelacjonujesz

- bądź uważny, w razie spadania kamieni rób skuteczne uniki, wężom rób zdjęcia w trybie superzoom, nie trać wody pitnej na gaszenie ewentualnego pożaru (może ci się zachcieć pić), uśmiechaj się na szlakach do piechurów, jednym okiem patrz pod nogi, drugim podziwiaj krajobraz


Cavagrande




1 komentarz:

  1. Do odważnych świat należy! :D
    Super pomysł i fajnie, że tam zeszliście - musiało to być bardzo ciekawe doświadczenie, no i widoki robią swoje.
    Ostatnio odwiedzając kamieniołomy w Czechach, mieliśmy okazję nieraz zboczyć ze ścieżki i wiecie co? Było warto. Zobaczyć tę potęgę na własne oczy i zrobić zdjęcie na pamiątkę... W końcu raz się żyje :D
    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń