Marsala - Bunkrów nie ma, ale...

Bunkrów nie ma, ale...

Cimitero di Marsala

Odkąd zaczęliśmy prowadzić bloga wszystkie nasze dotychczasowe wpisy przepełnione są zachwytem, zaciekawieniem i radością. W każdym miejscu znajdowaliśmy coś inspirującego, nawet tam, a nierzadko głównie tam, gdzie przewodniki nie wzdychają z zachwytu. 
Czy w czasie naszych wędrówek zdarzają się miejsca, które nas rozczarowały? 
Czy mimo rozczarowania zawsze na przekór wypowiadamy słowa klasyka: "Bunkrów nie ma, ale też jest zajebiście"?

Co jest najlepsze w Marsali?


Marsala - miasto położone w prowincji Trapani. Słynie głównie z produkcji mocnego wina o tej samej nazwie. W każdym przewodniku po Zachodniej Sycylii znajdziecie bardziej lub mniej rozległe wpisy na temat tej miejscowości. Decydując się na odwiedzenie Marsali nie mieliśmy zbytnio wygórowanych oczekiwań. Chcieliśmy zobaczyć morze, kantynę Florio i urządzić sobie zwyczajną w świecie włóczęgę oczekując niewielkich zachwytów po drodze. 

W czeluściach Internetu możemy spotkać taki kawał...

Co jest najlepsze w Sosnowcu? 
Autobus do Katowic

Wyjątkowo dobrze wpasowuje się on w nasze doświadczenie z wizyty w Marsali.

Co jest najlepsze w Marsali?
Pociąg do Trapani

Mamy pełną świadomość tego, że wszyscy Marsalofile rzuciliby nas bez wahania lwom na pożarcie za niedocenienie aspektu historyczno-kulturowego tego miejsca. Jednakże jadąc gdzieś, rzadko zakładamy sobie za cel odhaczenie wszystkich muzeów na liście. Prawdę mówiąc, prawie nigdy do nich nie zaglądamy. W Marsali to właśnie muzea (poza winnicą) stanowią główny cel wędrówek.

Pieniądze leżą na ulicy, lecz nie można ich sięgnąć

Zbliżał się koniec naszego pobytu na Sycylii. Portfel wypełniony eurową walutą nieuchronnie tracił na wadze. Od czasu do czasu snuliśmy sobie marzenia jakby to było, gdyby tak znaleźć na ulicy jakąś gotówkę. Aby wzbudzić samospełniające się proroctwo wypowiadaliśmy niekiedy spontanicznie zdanie: Coś czuję, że dzisiaj znajdę jakieś pieniądze
Po wypowiedzeniu tych słów drugiej osobie zawsze zaświecały się oczy. Wiara w szamaństwo, szczęśliwą gwiazdę i dobrą energię momentalnie wzrastała. 
I tak jadąc pociągiem z Trapani do Marsali Pani A. znalazła portfel na siedzeniu. 
Bardzo szybko domyśliła się, że czarny skórzany portfel należy do czarnoskórego młodego mężczyzny. Kiedy Pani A. oddawała młodzieńcowi zagubiony portfel, miał on taką minę, jakby rzuciła mu w ręce plecak z tykającą bombą. Zamiast uśmiechu, pojawiło się coś w rodzaju przerażenia. Może tak naprawdę nie był właścicielem zguby i poczuł się niekomfortowo, że ktoś wręcza mu taki prezent?
Chwilę po wyjściu z pociągu, w okolicach dworca dostrzegliśmy na chodniku udające śmiecia 10 €!
Byliśmy kilka kroków od naszego łupu, gdy nagle jak grzyb po deszczu przed nami wyrosła kobieta, która nie tolerowała śmieci na ulicach i zdecydowała się nieco uprzątnąć...
Możecie sobie wyobrazić, że przez najbliższe 2 km nasz wzrok skupiał się głównie na poznawaniu powierzchni chodnika.

Cantine Florio 

Kantyna Florio to winnica, którą można zwiedzać z przewodnikiem. Kiedy wpadliśmy na pomysł, żeby odwiedzić to miejsce, okazało się, że jesteśmy na drugim końcu miasta. Marsala nie odznacza się szalenie rozległą powierzchnią, jednakże piesza wędrówka w upale subiektywnie dokłada kilometrów. I tak z każdym krokiem czuliśmy, że jesteśmy coraz dalej, niż bliżej. W sytuacjach takich jak te Pan T. wykazuje się zimną krwią (być może dlatego mu było chłodniej?)
Pani A. trenująca na co dzień wyrażanie uczuć teatralnie uzewnętrzniała swoje wyczerpanie. 
Moment kulminacyjny rozegrał się pod samą kantyną, kiedy to zgodnie stwierdziliśmy, że...wcale nie mamy ochoty tam wejść, bo tak naprawdę wcale nie lubimy wzmacnianego wina.
Stojąc tak pod winnicą, nie wierząc do końca, jakich irracjonalnych kroków się podjęliśmy z oddali wypatrzyliśmy supermarket, w którym jak się okazało znaleźliśmy wszystko czego potrzebowaliśmy w tamtej chwili: chłód, piwo* i chipsy.

*Swoją drogą to ciekawe, że w wielu włoskich marketach piwa stoją na półkach w temperaturze pokojowej. Należało jak najprędzej znaleźć rozwiązanie w tej sytuacji. Skryliśmy dwa piwa głęboko w mrożonkach, tak by po 20 min. cieszyć się nieco chłodniejszym chmielowym nektarem.

Marsala

Cimitero di Marsala


Cimitero di Marsala


Lubimy chodzić po cmentarzach. Mają one wyjątkowy klimat, pobudzają do refleksji, lubimy pogdybać kim był jakiś człowiek, którego zdjęcie widzimy przed oczyma. Spędzając kilka chwil nad czyjąś mogiłą, w jakiś sposób przywołujemy zmarłych do teraźniejszości. 
Niektórzy wyjeżdżają raz w roku do ciepłych krajów, żeby wylegiwać się z drinkiem przy basenie, a inni w ciepłych krajach oddają się zadumie na komunalnym cmentarzu. 
Chętnie poznamy tych drugich!
Od dawna chcieliśmy zobaczyć, jak wygląda sycylijski cmentarz i rzeczywiście nieco różni się od tego w Polsce. Bardzo dużo okienek, z których spoglądają na nas twarze z przeszłości. Wchodząc do jednego z głównych gmachów nie byliśmy pewnie, czy to nadal cmentarz, czy właśnie znaleźliśmy się w galerii handlowej. Kolorowo. Toalety pod ręką. Co najmniej dwa piętra okienek. Nigdy dotąd nie wchodziliśmy na I piętro, by odwiedzić czyjś grób.
Z ciekawostek dodamy, że podobno piętrowe ułożenie mogił jest prawdziwą gratką dla Giovanni Affari (włoskiego Janusza Biznesu). Nie każdy ma możliwość zadbania o nagrobek bliskiego, szczególnie o te, które znajdują się wysoko. Mowa tutaj głównie o osobach starszych, niepełnosprawnych. Można skorzystać wówczas z usług Pana, który wspina się po drabinie i wykonuje zlecone czynności pielęgnacyjne.

Cimitero di Marsala

Cimitero di Marsala

Cimitero di Marsala

Cimitero di Marsala

Podsumowanie w trzech zdaniach

Trasa na odcinku Trapani-Marsala stanowi dobry pretekst do przejechania się włoską koleją (Trenitalia).
Byliśmy rozczarowani centrum miasta. Szukając centrum okazało się, że przeszliśmy je już dwukrotnie wszerz i wzdłuż (Czy to możliwe, że nad niczym się nie pochyliliśmy z zachwytu? Może przejdziemy trzeci raz?)
Jeśli spacer po Marsali to tylko po cmentarzu!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz